wtorek, 27 września 2011

w strugach deszczu...

tak, w strugach deszczu biegłam do samochodu po ceremonii Majki i Michała. Chociaż pokusiłabym się o stwierdzenie, że to nie był deszcz, tylko przedsmak potopu, gdyby padało tak przez 40 dni i nocy to pewnie ponownie zmiotło by nas z powierzchni ziemi :) Jednak ani deszcz, ani mokre ubrania, powódź w butach, zaparowane szyby w samochodzie, czy też apokaliptyczna burza w jakiej dane mi było wracać nie mogły zmyć z mych ust uśmiechu, a z serca poczucia szczęścia, jakim była możliwość towarzyszenia Mai i Michałowi. Bo taki właśnie klimat miłości i szczęścia rozsiali w naszych sercach, kiedy mówili sobie TAK.































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Popularne posty

a jeśli mnie lubisz, zapraszam na facebook

Treści zawarte na moim blogu chronione są prawami autorskimi. Jeśli chcesz wykorzystać jakąkolwiek jego część do własnych publikacji poinformuj mnie o tym.

Obserwatorzy

Łączna liczba wyświetleń