piątek, 26 lutego 2010

6:57 a.m

ostatnio, przyznaję, rzadko zdarza mi się wstać o tej porze... ale dzisiaj. otworzyłam oczy i bach. było pięknie. Na co dzień nie jestem perwersyjnie zboczona w temacie fotografii i mojego aparatu co sprawia, że nie fotografuję 24/7 kurczowo dzierżąc palec na spuście, bo a nóż coś się wydarzy. przegapiam przez to pewnie sporo, ale cóż taka jestem. ale zwierzeń wystarczy. wracając do poranka... wschód słońca wygląda zupełnie inaczej z 7 piętra wieżowca niż z parteru, z którego przywykłam go oglądać przez ostatnie 10 lat. może to mnie tak zauroczyło... nie wiem, ale zamiast widocków z okna, widocek, na który spojrzały moje oczy ledwie raniutko, tak piękny, że przekonał by wstać i znaleźć aparat.
miłego dnia wszystkim wstawiającym wcześnie i wcześniej niż wcześnie...

____________________________________________________________________

last time, I confess, I rarely get up at that early morning. but today, I opened my eyes and op... it was wonderfull. Normally I'm not perversely decline about photography and my camera as much to hold my finger on the trigger 24/7 expecting that something will happen to shoot on. And probably I overlook a lot by it, but that's the way I'm. confidences enough.
returning to the morning ... sunrise looks completely different from 7th floors of a skyscraper than from the ground floor, from which I was accustomed to watch it the last 10 years. Maybe that diffrence touched me deeply, or maybe the beauty of that moment, but it convinced me to got up and find my camera.
I wish good day to all that are getting up that early or even earlier than early...



wtorek, 23 lutego 2010

krzysio i karolina

małą chwilkę mnie nie było, i niby mała chwilka a całe dotychczasowe życie stanęło na głowie... krótko wyjaśniając już nie aneta orszulik a aneta garbowska i już nie cieszyn a opole. chyba będzie trzeba skręcić nowego bloga :) w każdym razie miło mi.
fotografie dla krzysia i karoliny zrobiłam chyba na tydzień przed wyjazdem z miasteczka. umawialiśmy się na nie bodajże od maja... w końcu zrobiliśmy na "ostatnią chwilę" wieczorem, po pracy, jeszcze w mrozem zionącym styczniu. efekt?? z półtoragodzinnej sesji do II etapu przeszło 10 fotografii. z których bez jakiejkolwiek dumy odważę się pokazać te 3. oj ta moja sumienność.





Popularne posty

a jeśli mnie lubisz, zapraszam na facebook

Treści zawarte na moim blogu chronione są prawami autorskimi. Jeśli chcesz wykorzystać jakąkolwiek jego część do własnych publikacji poinformuj mnie o tym.

Obserwatorzy

Łączna liczba wyświetleń