niedziela, 27 czerwca 2010

ossstre issso...

warunki studyjne, lampy, lampeczki, softboxy i inne sprzęty. a gdyby tak coś zmienić. wyłączyć światło, podkręcić ISO i robić zdjęcia przy użyciu ciągłego światła modelującego :D
czasem każdy potrzebuje zmian szczególnie kiedy stopka się wypali a wyzwalanie radiowe nie chce działać... Zabawne jest tylko to, że mnie coraz bardziej pociąga taka zaszumiała fotografia. Zdolność rozdzielcza co prawda żadna, ale fotografie nabierają jakiegoś smaczku. Są jakby bardziej rasowe. Dobranoc.









sobota, 19 czerwca 2010

ORSZULIK - GARBOWSKA

Tak, tak, tak... Nadszedł czas i na mnie. Kilka miesięcy temu stałam się najszczęśliwszą żoną na świecie. A za tym idą konsekwencje. Nie tylko zwiększona gotowość w karmieniu mojego mężczyzny. Trzeba było się przyzwyczaić do nowego życia, nowego miasta, nowego nazwiska. Dużo działo się przez te ostatnie miesiące, ale w końcu odkopuje się z zaległości fotograficznych i aktualizuję powolutku... Wkrótce nowa strona i nowy blog, a póki co widzimy się tutaj.

Moszna

Pojechaliśmy fotografować pałac, są fotografie koni. Moszna to piękna maleńka miejscowość na Opolszczyźnie, której sławą jest pałacyk opatrzony w strzeliste wieżyczki, umiejscowiony w ogrodzie pełnym krzewów azalii, które pełny rozkwit przeżywają w okolicach maja- czerwca. Niedawno dowiedziałam się, że aktualni właściciele posiadłości mieszkają w Niemczech, spadkobiercy hrabiego Von coś tam. W chwili obecnej w pałacu znajduje się ośrodek leczenia nerwic - o ironio, bo Moszna w sezonie wiosenno letnim jest nawiedzana przez turystów równie licznie jak Opolskie zoo :) Nie wiem, czy wyleczyłabym nerwicę patrząc na wciąż gęstniejącą rzeszę szturmujących pałacowy ogród i kawiarnię ludzi, już nie wspominając o wycieczkach ciekawskich Niemców penetrujących wnętrza pałacu ( bez bileciku nie wlezie nikt). . Z racji masakrycznego tłumu postanowiliśmy znaleźć jakiś ciekawszy temat do fotografowania. Swoją drogą gratuluję fotografom ślubnym napotkanym na terenie zamku. W ciągu bodajże 15 minut schodziłam z drogi przynajmniej trzem. Jak zrobili zdjęcia parom w takim tłoku - nie wiem. Nie zazdroszczę. Wracając do tematu. Poszukiwania wyprowadziły nas poza bramę, a konkretnie postanowiliśmy odwiedzić stadninę koni. Bo właśnie konie, poza pałacem, są kolejną wizytówką Mosznej. Udało nam się dorwać do kilku fajnych miejsc. Fotograficznie warunki nie byly zbyt lekkie, ale warto było. Za każdym razem, kiedy mam styczność z końmi rodzi się we mnie szczególne uczucie więzi i szacunku. Są tak ogromne a przy tym delikatne i wierne jak psy. Niesamowite zwierzęta. Kilka ujęć niżej.














wtorek, 8 czerwca 2010

miłość w czasach powodzi...

... obiecałam, że tak właśnie zatytułuję ten post. Ślub jeszcze majowy, w końcu wrzucam. Wiem, że niektórzy już od dawna na nie czekają, i w końcu są. Oto one - zdjęcia Kuby i Izy. Przesympatyczna para, którą na pewno wspominać będę dobrze i długo. A już na pewno plener, na który umówiliśmy się w samym środku powodzi. Tak czy inaczej, plener był świetny. Izuś, Kubo.... jesteście cudowni. Więcej nie piszę. Zapraszam do zdjęć.




Popularne posty

a jeśli mnie lubisz, zapraszam na facebook

Treści zawarte na moim blogu chronione są prawami autorskimi. Jeśli chcesz wykorzystać jakąkolwiek jego część do własnych publikacji poinformuj mnie o tym.

Obserwatorzy

Łączna liczba wyświetleń