poniedziałek, 27 czerwca 2011

Ania i Zbyszek // Sesja narzeczeńska


Ania i Zbyszek zaprosili mnie do Krakowa, byśmy razem mogli stworzyć małe preludium do Ich ślubu, który odbędzie się już całkiem niedługo. A ponieważ uwielbiam Kraków, uwielbiam Kazimierz i uwielbiam towarzystwo świetnych ludzi, spędziłam całkiem miłe killllka godzin. Nie wiem ile kilometrów pokonaliśmy razem spacerując, gadając i pstrykając, ale wiem, że następnego dnia moje stopy dokładnie pamiętały co im zgotowałam dnia poprzedniego :) Pozdrawiam uroczą parę i zapraszam do zdjęć.























I jak zawsze zapraszam, dołącz do mnie na Facebooku

poniedziałek, 20 czerwca 2011

mały terrorysta czyli Mateuszek w roli głównej :)

Początki historii Mateuszka sięgają archiwum bloga i podejrzeć można je tutaj. A wracając do teraźniejszości przedstawiam małego ślicznotka, długo wyczekiwanego po drugiej stronie brzuszka. Mimo tytułowego posądzania o terroryzm ( a to za sprawą całej kolekcji genialnych śpioszków) maluszek jest nader spokojnym typem niemowlaczka, który bacznie spoglądał w obiektyw i za nic miał me prośby, by w końcu zamknął oczki i udał się do krainy snów.
Niesamowite taka bliskość nowego życia, chyba zaczynam zakochiwać się w tej maluszkowej fotografii. Bo niedługo na blogu jeszcze jedna taka sesja, a w przyszłości mam nadzieję, że dużo więcej.

A korzystając z tego wpisu zapraszam do mnie na Facebook. Może postanowisz polubić, jeśli nie mnie to chociaż moje zdjęcia <3

Słodkich snów




środa, 1 czerwca 2011

A gdyby tak zabrać kawałek słońca i zawiesić go w mieszkaniu...

Kwiaty jeszcze niedzielne, od męża. Moje ulubione. Ale nie o nich chciałam tu napisać, a o zdziwieniu, które dopadło mnie, kiedy pracowałam nad zdjęciami.  Często, gdy przytłacza mnie ilość materiału do obrobienia, uciekam do takich właśnie zdjęć. Zdjęć o niczym, zdjęć tylko dla mnie. By odetchnąć od białego welonu i pocałunków które zerkają na mnie z monitora (żeby nie było, kocham zdjęcia ślubne :D ). I kiedy wczoraj w ramach takiego właśnie przerywnika wczytałam sobie te właśnie zdjęcia nagle poczułam zapach tych kwiatów... Moje zmysły zupełnie zwariowały i przez chwilkę nie mogłam wyjść z podziwu, jak niezwykle jesteśmy skonstruowani... Widząc kwiaty czujemy ich zapach...  tak wyraźnie jakby stały zaraz obok w zacieniony wieczór, kiedy wszystko pachnie tak intensywnie. A to były przecież tylko zdjęcia. Albo aż zdjęcia... i za to właśnie kocham fotografię. Za to, że zatrzymuje więcej niż tylko wspomnienie....

Popularne posty

a jeśli mnie lubisz, zapraszam na facebook

Treści zawarte na moim blogu chronione są prawami autorskimi. Jeśli chcesz wykorzystać jakąkolwiek jego część do własnych publikacji poinformuj mnie o tym.

Obserwatorzy

Łączna liczba wyświetleń