wtorek, 1 listopada 2011

autumn leaves...

Dużo ostatnio przemyśleń, dużo wzruszeń, dużo zmęczenia. Dużo marzeń i jeszcze więcej strachu, strachu wpisanego w marzeniowe ryzyko zawodowe. Dużo zmian, choćby czasowych. Słońce inaczej już wschodzi i zachodzi, tak zimowo. A ja zastanawiam się co przyniesie kolejny rok. Tydzień temu oficjalnie zamknęłam sezon śluby 2011 (chociaż kto wie :D ), tonę w gigabajtach rawów. Ale ostatnie 4 dni przeznaczone zostały na to by odpocząć. By kontemplować. By marzyć. Stąd ta jedna klatka, z wyprawy wprost wymarzonej, do jesiennego lasu. Z miłością mojego życia...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Popularne posty

a jeśli mnie lubisz, zapraszam na facebook

Treści zawarte na moim blogu chronione są prawami autorskimi. Jeśli chcesz wykorzystać jakąkolwiek jego część do własnych publikacji poinformuj mnie o tym.

Obserwatorzy

Łączna liczba wyświetleń