czwartek, 26 stycznia 2012

chocolat relief...

Dużo się dzieje wokół. Myślałam, że styczeń będzie czasem odpoczynku, chwilą wytchnienia po zwariowanym sezonie ślubnym. Nie przewidziałam jednak, bo skąd miałam wiedzieć, że będzie maratonem, próbą wiary, wytrzymałości i prawdziwym sprawdzianem zaangażowania w życie. Powoli wyciszam się codziennie i zaglądam do wnętrza, by sprawdzić co tam we mnie jeszcze czyha. Z jednej strony wiara w niemożliwe, z drugiej niepewność i strach. I tu właśnie doświadczam czekoladowej ulgi. Harmonii gotowania. Tej głębokiej pewności, że w kuchni panuję nad wszystkim. Bo po prostu wiem, że kiedy zmieszam to z tym efekt będzie dokładnie taki. Że już nie wspomnę o rozkoszy zapomnienia, kiedy w spokoju siadam i myślę tylko o tym jak czekolada rozpływa się w ustach i koi rozchwiane myśli.
Dobrej nocy kochani !




2 komentarze:

Popularne posty

a jeśli mnie lubisz, zapraszam na facebook

Treści zawarte na moim blogu chronione są prawami autorskimi. Jeśli chcesz wykorzystać jakąkolwiek jego część do własnych publikacji poinformuj mnie o tym.

Obserwatorzy

Łączna liczba wyświetleń