sobota, 2 lipca 2011

O starzeniu się, tyciu i myśleniu...

Chyba zatęskniłam za wyskrobaniem kilku słów w tej mojej prywatnej cyberprzestrzeni ( gdzie oczywiście z ogromną przyjemnością wszystkich goszczę, gdyby się dało, serwowałabym kawę :p ).  Od ostatniego wpisu postarzałam się o rok, stanowczo przytyłam kilo lub dwa (to od tortu :p)  i przetrawiłam w głowie trochę pytań, które każdy chyba zadaje sobie w bardziej przełomowych momentach. A żeby nie było, że tylko świętuję, jem i myślę przedstawiam dwa cudowne śluby przy których wyklikuję niepoliczalną ilość klików i które mam nadzieję niedługo uda mi się przedstawić w szerzej formie. 
A Was kochani serdecznie pozdrawiam i dziękuję za Wasze odwiedziny, te ciche i te po których pozostaje jakiś krótki komentarzyk.
 Miłego weekendu !



2 komentarze:

  1. Mój bukiet ślubny- piwonie- jest najlepszym dowodem na to, że marzenia się spełniają! :) a co do starzenia, tycia i myślenia...
    pierwsze- nieuniknione, nie mogę uwierzyć, że jestem już 3 tygodnie po ślubie. Całe życie czekałam na ten dzień.. Chciałabym móc przeżyć go raz jeszcze....
    drugie- chyba też nieuniknione, czemu nikt mi nie powiedział, że to się tak szybko dzieje po ślubie?! :)
    trzecie- z pewnością nieuniknione, więc oby jak najwięcej pięknych przemyśleń we wspólnym życiu z ukochanym mężem..
    a później może coś więcej..? :)

    czekam...

    OdpowiedzUsuń
  2. ...te piwonie to chyba najpiękniejszy bukiet ślubny jaki widziałam...a zdjęcie cudne...a co do tycia kocurku to myślę , że na razie nie masz powodu do zmartwień....starzenie się zaś ma pewne plusy,przychodzą przemyślenia co świadczy o wzrastaniu do dojrzałości...pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Popularne posty

a jeśli mnie lubisz, zapraszam na facebook

Treści zawarte na moim blogu chronione są prawami autorskimi. Jeśli chcesz wykorzystać jakąkolwiek jego część do własnych publikacji poinformuj mnie o tym.

Obserwatorzy

Łączna liczba wyświetleń