czwartek, 6 stycznia 2011
studyjna cielęcina
Święta, święta i po świętach. W końcu nadszedł czas, by przetestować prezent, który dostałam w tym roku od ukochanego męża... A ponieważ wyposażył mnie w małe domowe studio, po czym odmówił wykorzystania swojej cudownej osoby do pozowania w celu tegoż studia przetestowania, musiałam posunąć się do drastycznych środków i posłużyć się personą, która w naszym domu niewiele ma do powiedzenia, aczkolwiek wiele do wymiauczenia... A, że właśnie przypadała pora popołudniowej drzemki... no cóż zobaczcie to sami :)









Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Popularne posty
a jeśli mnie lubisz, zapraszam na facebook
Archiwum bloga
-
►
2013
(36)
- ► października (2)
-
►
2012
(25)
- ► października (2)
-
►
2010
(27)
- ► października (2)
Treści zawarte na moim blogu chronione są prawami autorskimi. Jeśli chcesz wykorzystać jakąkolwiek jego część do własnych publikacji poinformuj mnie o tym.
Przecudny kociak, fajne fotografie :)
OdpowiedzUsuńkot jak kot, ale miska! :)
OdpowiedzUsuńna miskę nie narzekał :P
OdpowiedzUsuń